Freerolls
| Nazwa | Data |
|---|---|
| $50 Beginner Freeroll | dzisiaj 00:20 |
| Paradise €100 Freeroll | dzisiaj 05:00 |
| $50 Freeroll | dzisiaj 09:30 |
| 50$ Beginners Freeroll | dzisiaj 12:00 |
| $50 Beginner Freeroll | dzisiaj 13:00 |
Nasi partnerzy
Ostatnie analizy
Ostatnie artykuły
Ostatnie bukmacherskie
Ostatnie sportowe
EuroBasket: pewna wygrana Polaków na inaugurację, "Igła" szył aż miło
/2009-09-07/
W inauguracyjnym meczu grupy D mistrzostw Europy koszykarzy, które po raz drugi w historii odbywają się w naszym kraju, Polska pokonała we Wrocławiu Bułgarię 90:78 (32:21, 20:16, 23:21, 15:20).
Pierwsze punkty w rywalizacji w grupie D na EuroBasket 2009 uzyskał Michał Ignerski, który w efektowny sposób wszedł pod kosz. Po 3.38 Biało-czerwoni prowadzili 8:4 po akcjach Marcina Gortata i Macieja Lampego. Za moment jednak byliśmy świadkami pierwszej "trójki" we Wrocławiu, a jej autorem byl Todor Stojkow (8:7). Polscy szybko jednak odpowiedzieli dwoma punktami Lampe, a kolejne dwa "oczka" dołożył Gortat i było 12:7. Lampe choć miał na koncie cztery punkty, to jednak był nieskuteczny w rzutach zza linii 6,25 m. Na cztery minuty przed końcem pierwszej kwarry nastąpiła seria "trójek". Najpierw celnym rzutem popisał się Ignerski, ale szybko odpowiedział Dejan Iwanow (15:12). Bułgarzy szybko jednak dogonili Polaków. Dwa celne rzuty wprowadzonego na boisko Stefana Georgijewa i było 17:16. Wtedy jednak za niesportowe zachowanie Todora Stojkowa sędziowie ukarali naszych rywali dwoma rzutami osobistymi i piłką z boku dla Polski. Podopieczni Muliego Katzurina nie zmarnowali takiej okazji. Z linii rzutów wolnych trafiał Lampe, a następnie za celnie za trzy punkty rzucił Łukasz Koszarek (21:16). Na 1.40 przed końcem pierwszej kwarty nasza przewaga jeszcze wzrosła, bowiem dwukrotnie z linii rzutów osobistych nie pomylił się Gortat (23:16). Za moment zaś po stracie Georgijewa "trójkę" zaliczył Ignerski i Biało-czerwoni mieli już 10 punktów przewagi. Na 21 sekund przed końcem pierwszej kwarty nasza przewaga wynosiła już 14 punktów i byhło to najwyższe prowadzenie w tej kwarcie. Najpierw dwa rzuty osobiste wykorzystał D. Iwanow, a za chwilę nastąpiło szaleństwo. "Trójkami" Bułgarów karcili Koszarek i Ignerski. Ten ostatni był najskuteczniejszym zawodnikiem w naszej ekipie w pierwszych 10 minutach. Zawodnik Bruesa GBC San Sebastian miał na koncie 11 punktów. Tuż przed zakończeniem pierwszej kwarty "trójką" zdołał się odgryźć jeszcze Earl Rowland, który raczej nie jest specjalistą w tym elemencie gry. Polacy prowadzili 32:21, dyktując warunki gry od pierwszych sekund. Co ciekawe nasi zawodnicy w tej kwarcie nie zanotoewali zani jednej straty.
Drugie dziesięć minut zaczęło się od koncertu Gortata. Nasz jedynak w lidze NBA najpierw wykonał efektowny wsad (34:21), a za moment popisał się blokiem. W 14. minucie spotkania nasza przewaga osiągnęła już 17 punktów, a mogła być jeszcze wyższa. Rzutem z półdystansu popisał się Gortat, a że był przy tym faulowany sędziowie zarządzili jeszcze jeden rzut osobisty. Zawodnik Orlando Magic nie wykorzystał jednak tej sytuacji. Godnie zastąpili go jednak Szymon Szewczyk i David Logan. Po ich trafieniach z półdystansu nasza ekipa prowadziuła już 42:25, a Pini Gershon nie wytrzymał i poprosił o czas. Koncert Polaków trwał w najlepsze. Znów Gortat i znów dwa punkty. Publiczność szalała, a Biało-czerwoni prowadzili już 44:25. Serię Polaków (6:0) przerwał dopiero D. Iwanow (44:27). W 17. minucie meczu blokiem popsiał się Szymon Szewczyk, a za moment z przywileju wzięcia czasu skorzystał nasz szkoleniowiec. Zaraz po tym dwa punkty na swoim koncie i reprezentacji Bułgarii zapisał Filip Widenow (44:29), a za moment po stracie Logana rywale naszych zawodników wyprowadzili kontrę, którą w niesportowy sposób zatrzymał Michał Chyliński. Dwa rzuty osobiste wykorzystał Stojkow, a po uzyskaniu piłki z boku swoją reprezentację o dwa kolejne "oczka" wzbogacił D. Iwanow (44:33). Za moment straty zmniejszył jeszcze Rowland (44:35). Tę część meczu Bułgarzy wygrywali 10:0. Serię naszych rywali przerwał "trójką" Ignerski, a następnie dwa punkty dorzucił Logan (49:35). Druga kwarta spotkania zakończyła się efektownym rzutem za trzy punkty tego ostatniego. Polska prowadziła 52:37.
Po pierwszej połowie spotkania najskuteczniejszym zawodnikiem w naszej ekipie był Ignerski - 14 pkt., zaś w drużynie bułgarskiej brylował D. Iwanow - 11 pkt. Polacy brylowali niemal w każdym elemencie koszykarskiej rzemiosła. Bułgarzy mieli przewagę w blokach 23:19 i w skuteczności rzutów osobistych 60%:80%.
Po przerwie Muli Katzurin desygnował do gry taki sam skład, jaki zaczynał mecz.
Druga połowa spotkania nie zaczęła sie najlepiej dla naszej ekipy. W szatni Bułgarów musiało być chyba gorąco, bowiem nasi rywale rozpoczęli od mocnego uderzenia - trzech punktów Widenowa. Po chwili dwa "oczka" dorzucił jeszcze Jewtimow i zrobiło się 52:42. Na szczęście serię Bułgarów przerwał skuteczną dobitką Gortat. Podopieczni Gershona, chcąc szybko odrobić starty, co rusz decydowali na rzuty zza linii 6,25 m. Nie imponowali jednak skutecznością. Nasi zawodnicy po początkowym naporze rywali odzyskali spokój. "Trójka" Lampe sprawiła, że sytuacja wróciła do normy. Biało-czerwoni prowadzili 58:42. W 25. minucie spotkania nasi zawodnicy wygrywali 58:43. Za moment mieliśmy do czynienia z koncertem Logana. Koszykarz Prokomu najpierw rzucił z półdystansu, nastepnie zaliczył przechwyt, by wykończy akcję efektownym wsadem (62:45). Bułgarzy znów zbliżyli się nieco po akcji 2+1 Rowlanda. Na odpowiedź nie trzeba było jednak czekać długo. "Trójka" Logana i 67:51.W 28. minucie zadrżały serca kibiców, kiedy Widenow w ofensywnym wejściu sfaulował Gortata. Nasz jedynak w NBA chwilę nie podnosił się z parkietu, ale zaraz wstał. Odetchnąć pewnie też musiał prezes PZKosz. Na minutę przed końcem trzeciej kwarty znów celnym rzutem za trzy punkty popisał się Lampe, przywracając nam 17-punktowe prowadzenie (72:55). Wprawdzie zza moment trafił Rowalnd, ale po chwili Logan wykorzystał akcję 2+1 (75:57). Wynik tuż przed końcem tej części gry skorygował jeszcze Stojkow, trafiając jeden z dwóch rzutu osobistych (75:58). Trzecia kwarta znów dla Polaków, którzy wygrali ją 23:21.
Ostatnie 10 minut spotkania rozpoczęło się od trafienia z półdystansu Rowlanda. Szybko jednak odpowiedział Gortat. Naturalizowany zawodnik reprezentacji Bułgarii nie zamierzał jednak odpuszczać. Punkt z linii rzutów osobistych i "trójka", a także dwa rzuty za dwa punkty D. Iwanowa sprawiły, że przewaga naszych zawodników stopniała do zaledwie 9 punktów (79:70). Za moment strata Krzysztofa Szubargi i Katzurin musiał uciec się do wzięcia czasu. Zrobiło się nerwowo. Kolejne dwa punkty dołożył Gerogijew (79:72). Ta część meczu 9:0 dla naszych rywali. Serię Bułgarów przerwał Koszarek, który zebrał piłkę pod koszem rywali i zdobył jakże cenne dwa punkty (81:72). To była 35. minuta. W odpowednim momencie przebudził się nasz najlepszy zawodnik w tym meczu Michał Ignerski, który wykorzystał akcję 2+1 (88:76). Do końca meczu pozostawały cztery minuty. Na dwie minuity przed zakończeniem spotkania wynik nie zmianiał się, ale nas zmartwiła sytuacja, w której "Igła", który rozgrywał znakomikte spotkanie, udał się pod opiekę lekarza.
Po ponad trzech minutach bez kosza z obu stron, w końcu trafił Rowland. W odpowiedzi nie pomylił się Lampe i Polska wygrała 90:78.
Wygrana Polaków ani przez moment nie podlegała dyskusji. Nasi koszykarze byli zespołem zdecydowanie lepszym, proweadząc od pierwszej do ostatniej sekundy meczu. Zwycięstwo to przybliża nas do awansu do II fazy mistrzostw. To jednocześnie pierwszy triumf Biało-czerwonych w finałach ME od 1997 roku. Bułgarzy na taką wygraną muszą czekać już 20 lat.
Polska - Bułgaria 90:78 (32:21, 20:16, 23:21, 15:20)
Polska: Michał Ignerski (22 pkt.), David Logan (23 pkt. 9 as.), Marcin Gortat (16 pkt., 10 zb.), Maciej Lampe (17 pkt., 4 bl.), Łukasz Koszarek (8 pkt., 7 as.) - Krzysztof Szubarga, Szymon Szewczyk (4 pkt.), Michał Chyliński, Robert Witka, Krzysztof Roszyk.
Bułgaria: Dejan Iwanow, Earl Rowland, Filip Widenow, Wasil Jewtimow, Todor Stojkow - Stefan Georgijew, Czawdar Kostow, Kałojan Iwanow, Bożydar Awramow, Stanisław Sławejkow.
Pierwsze punkty w rywalizacji w grupie D na EuroBasket 2009 uzyskał Michał Ignerski, który w efektowny sposób wszedł pod kosz. Po 3.38 Biało-czerwoni prowadzili 8:4 po akcjach Marcina Gortata i Macieja Lampego. Za moment jednak byliśmy świadkami pierwszej "trójki" we Wrocławiu, a jej autorem byl Todor Stojkow (8:7). Polscy szybko jednak odpowiedzieli dwoma punktami Lampe, a kolejne dwa "oczka" dołożył Gortat i było 12:7. Lampe choć miał na koncie cztery punkty, to jednak był nieskuteczny w rzutach zza linii 6,25 m. Na cztery minuty przed końcem pierwszej kwarry nastąpiła seria "trójek". Najpierw celnym rzutem popisał się Ignerski, ale szybko odpowiedział Dejan Iwanow (15:12). Bułgarzy szybko jednak dogonili Polaków. Dwa celne rzuty wprowadzonego na boisko Stefana Georgijewa i było 17:16. Wtedy jednak za niesportowe zachowanie Todora Stojkowa sędziowie ukarali naszych rywali dwoma rzutami osobistymi i piłką z boku dla Polski. Podopieczni Muliego Katzurina nie zmarnowali takiej okazji. Z linii rzutów wolnych trafiał Lampe, a następnie za celnie za trzy punkty rzucił Łukasz Koszarek (21:16). Na 1.40 przed końcem pierwszej kwarty nasza przewaga jeszcze wzrosła, bowiem dwukrotnie z linii rzutów osobistych nie pomylił się Gortat (23:16). Za moment zaś po stracie Georgijewa "trójkę" zaliczył Ignerski i Biało-czerwoni mieli już 10 punktów przewagi. Na 21 sekund przed końcem pierwszej kwarty nasza przewaga wynosiła już 14 punktów i byhło to najwyższe prowadzenie w tej kwarcie. Najpierw dwa rzuty osobiste wykorzystał D. Iwanow, a za chwilę nastąpiło szaleństwo. "Trójkami" Bułgarów karcili Koszarek i Ignerski. Ten ostatni był najskuteczniejszym zawodnikiem w naszej ekipie w pierwszych 10 minutach. Zawodnik Bruesa GBC San Sebastian miał na koncie 11 punktów. Tuż przed zakończeniem pierwszej kwarty "trójką" zdołał się odgryźć jeszcze Earl Rowland, który raczej nie jest specjalistą w tym elemencie gry. Polacy prowadzili 32:21, dyktując warunki gry od pierwszych sekund. Co ciekawe nasi zawodnicy w tej kwarcie nie zanotoewali zani jednej straty.
Drugie dziesięć minut zaczęło się od koncertu Gortata. Nasz jedynak w lidze NBA najpierw wykonał efektowny wsad (34:21), a za moment popisał się blokiem. W 14. minucie spotkania nasza przewaga osiągnęła już 17 punktów, a mogła być jeszcze wyższa. Rzutem z półdystansu popisał się Gortat, a że był przy tym faulowany sędziowie zarządzili jeszcze jeden rzut osobisty. Zawodnik Orlando Magic nie wykorzystał jednak tej sytuacji. Godnie zastąpili go jednak Szymon Szewczyk i David Logan. Po ich trafieniach z półdystansu nasza ekipa prowadziuła już 42:25, a Pini Gershon nie wytrzymał i poprosił o czas. Koncert Polaków trwał w najlepsze. Znów Gortat i znów dwa punkty. Publiczność szalała, a Biało-czerwoni prowadzili już 44:25. Serię Polaków (6:0) przerwał dopiero D. Iwanow (44:27). W 17. minucie meczu blokiem popsiał się Szymon Szewczyk, a za moment z przywileju wzięcia czasu skorzystał nasz szkoleniowiec. Zaraz po tym dwa punkty na swoim koncie i reprezentacji Bułgarii zapisał Filip Widenow (44:29), a za moment po stracie Logana rywale naszych zawodników wyprowadzili kontrę, którą w niesportowy sposób zatrzymał Michał Chyliński. Dwa rzuty osobiste wykorzystał Stojkow, a po uzyskaniu piłki z boku swoją reprezentację o dwa kolejne "oczka" wzbogacił D. Iwanow (44:33). Za moment straty zmniejszył jeszcze Rowland (44:35). Tę część meczu Bułgarzy wygrywali 10:0. Serię naszych rywali przerwał "trójką" Ignerski, a następnie dwa punkty dorzucił Logan (49:35). Druga kwarta spotkania zakończyła się efektownym rzutem za trzy punkty tego ostatniego. Polska prowadziła 52:37.
Po pierwszej połowie spotkania najskuteczniejszym zawodnikiem w naszej ekipie był Ignerski - 14 pkt., zaś w drużynie bułgarskiej brylował D. Iwanow - 11 pkt. Polacy brylowali niemal w każdym elemencie koszykarskiej rzemiosła. Bułgarzy mieli przewagę w blokach 23:19 i w skuteczności rzutów osobistych 60%:80%.
Po przerwie Muli Katzurin desygnował do gry taki sam skład, jaki zaczynał mecz.
Druga połowa spotkania nie zaczęła sie najlepiej dla naszej ekipy. W szatni Bułgarów musiało być chyba gorąco, bowiem nasi rywale rozpoczęli od mocnego uderzenia - trzech punktów Widenowa. Po chwili dwa "oczka" dorzucił jeszcze Jewtimow i zrobiło się 52:42. Na szczęście serię Bułgarów przerwał skuteczną dobitką Gortat. Podopieczni Gershona, chcąc szybko odrobić starty, co rusz decydowali na rzuty zza linii 6,25 m. Nie imponowali jednak skutecznością. Nasi zawodnicy po początkowym naporze rywali odzyskali spokój. "Trójka" Lampe sprawiła, że sytuacja wróciła do normy. Biało-czerwoni prowadzili 58:42. W 25. minucie spotkania nasi zawodnicy wygrywali 58:43. Za moment mieliśmy do czynienia z koncertem Logana. Koszykarz Prokomu najpierw rzucił z półdystansu, nastepnie zaliczył przechwyt, by wykończy akcję efektownym wsadem (62:45). Bułgarzy znów zbliżyli się nieco po akcji 2+1 Rowlanda. Na odpowiedź nie trzeba było jednak czekać długo. "Trójka" Logana i 67:51.W 28. minucie zadrżały serca kibiców, kiedy Widenow w ofensywnym wejściu sfaulował Gortata. Nasz jedynak w NBA chwilę nie podnosił się z parkietu, ale zaraz wstał. Odetchnąć pewnie też musiał prezes PZKosz. Na minutę przed końcem trzeciej kwarty znów celnym rzutem za trzy punkty popisał się Lampe, przywracając nam 17-punktowe prowadzenie (72:55). Wprawdzie zza moment trafił Rowalnd, ale po chwili Logan wykorzystał akcję 2+1 (75:57). Wynik tuż przed końcem tej części gry skorygował jeszcze Stojkow, trafiając jeden z dwóch rzutu osobistych (75:58). Trzecia kwarta znów dla Polaków, którzy wygrali ją 23:21.
Ostatnie 10 minut spotkania rozpoczęło się od trafienia z półdystansu Rowlanda. Szybko jednak odpowiedział Gortat. Naturalizowany zawodnik reprezentacji Bułgarii nie zamierzał jednak odpuszczać. Punkt z linii rzutów osobistych i "trójka", a także dwa rzuty za dwa punkty D. Iwanowa sprawiły, że przewaga naszych zawodników stopniała do zaledwie 9 punktów (79:70). Za moment strata Krzysztofa Szubargi i Katzurin musiał uciec się do wzięcia czasu. Zrobiło się nerwowo. Kolejne dwa punkty dołożył Gerogijew (79:72). Ta część meczu 9:0 dla naszych rywali. Serię Bułgarów przerwał Koszarek, który zebrał piłkę pod koszem rywali i zdobył jakże cenne dwa punkty (81:72). To była 35. minuta. W odpowednim momencie przebudził się nasz najlepszy zawodnik w tym meczu Michał Ignerski, który wykorzystał akcję 2+1 (88:76). Do końca meczu pozostawały cztery minuty. Na dwie minuity przed zakończeniem spotkania wynik nie zmianiał się, ale nas zmartwiła sytuacja, w której "Igła", który rozgrywał znakomikte spotkanie, udał się pod opiekę lekarza.
Po ponad trzech minutach bez kosza z obu stron, w końcu trafił Rowland. W odpowiedzi nie pomylił się Lampe i Polska wygrała 90:78.
Wygrana Polaków ani przez moment nie podlegała dyskusji. Nasi koszykarze byli zespołem zdecydowanie lepszym, proweadząc od pierwszej do ostatniej sekundy meczu. Zwycięstwo to przybliża nas do awansu do II fazy mistrzostw. To jednocześnie pierwszy triumf Biało-czerwonych w finałach ME od 1997 roku. Bułgarzy na taką wygraną muszą czekać już 20 lat.
Polska - Bułgaria 90:78 (32:21, 20:16, 23:21, 15:20)
Polska: Michał Ignerski (22 pkt.), David Logan (23 pkt. 9 as.), Marcin Gortat (16 pkt., 10 zb.), Maciej Lampe (17 pkt., 4 bl.), Łukasz Koszarek (8 pkt., 7 as.) - Krzysztof Szubarga, Szymon Szewczyk (4 pkt.), Michał Chyliński, Robert Witka, Krzysztof Roszyk.
Bułgaria: Dejan Iwanow, Earl Rowland, Filip Widenow, Wasil Jewtimow, Todor Stojkow - Stefan Georgijew, Czawdar Kostow, Kałojan Iwanow, Bożydar Awramow, Stanisław Sławejkow.
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać swój komentarz


Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy