Freerolls
| Nazwa | Data |
|---|---|
| $50 Freeroll | dzisiaj 02:00 |
| $500 Freeroll | dzisiaj 02:30 |
| Paradise 75 EUR FR | dzisiaj 05:00 |
| $500 Freeroll | dzisiaj 06:45 |
| $50 Freeroll | dzisiaj 08:00 |
Nasi partnerzy
Ostatnie analizy
Ostatnie artykuły
Ostatnie bukmacherskie
Ostatnie sportowe
Sportingbet
Bonus z okazji 10 urodzin nawet 100 EURO!
Bonus z okazji 10 urodzin nawet 100 EURO!
Win United
Bonus 100% do 30 EURO Wysokie Kursy
Bonus 100% do 30 EURO Wysokie Kursy
Bwin
Bonus 100 zł dla Ciebie. Świetny livebetting.
Bonus 100 zł dla Ciebie. Świetny livebetting.
Gamebookers
Bonus 100% nawet do 100 zł! Sprawdź!!
Bonus 100% nawet do 100 zł! Sprawdź!!
Pasjonujący finał walki o mistrzostwo Polski!
/2008-06-05/
Prokom Trefl Sopot pokonał PGE Turów Zgorzelec 76:70 (24:14, 11:21, 21:22, 20:13) w siódmym decydującym o tytule mistrza Polski spotkaniu PLK. Tym samym ekipa z Sopotu obroniła tytuł mistrzowski.
Komplet publiczności obejrzał w Zgorzelcu grę na najwyższym poziomie, najbardziej wyrównane w siedmiomeczowej rywalizacji. Fani, którym nie udało się wejść do zgorzeleckiej hali mogli oglądać spotkanie na ustawionym przed tym obiektem specjalnym telebimie.
Przed meczem kibice wywiesili transparenty z napisami "Turów Mistrzem", "Nie zatrzyma nas nikt, idziemy prosto na szczyt". Entuzjastyczny doping kibiców rozpoczął się już na ponad 30 minut przed rozpoczęciem gry. Wchodzący na parkiet trener Turowa, Saso Filipovski, przywitany został owacją na stojąco, a po chwili cała hala głośno skandowała jego imię.
Niewielka grupa fanów Prokomu starała się dopingować swoich ulubieńców, ale za każdym razem była zagłuszana przez kibiców gospodarzy.
Koszykarze Prokomu znakomicie rozpoczęli mecz. Sopocianie byli bardziej zmobilizowani i skoncentrowani od rywali, grając szybko w ataku i mądrze w obronie uzyskali przewagę - po niespełna dwóch minutach prowadzili 7:2, a w połowie kwarty 14:7. Zawodnicy PGE nie potrafili zatrzymać aktywnego pod koszem i skutecznego w rzutach z dystansu lidera Prokomu, Milana Gurovica. Serb w tej części nie pomylił się ani raz - trafił trzykrotnie zza linii 6,25 m i zdobył 13 pkt. Po 10 minutach Prokom wygrywał 24:14.
Druga kwartę gospodarze zagrali tak, jakby nie pamiętali o niepowodzeniach w pierwszej części. Tym razem atak zdominowany został przez strzelca PGE, Davida Logana, który w drugich 10 minutach uzyskał 14 punktów. Sopocianie szybko stracili wysoką przewagę. Gracze PGE zdobyli 10 punktów z rzędu grając szybciej i dokładniej.
Po 3 i pół minutach gry był remis 24:24 po rzucie za trzy punkty Slobodana Ljubotiny, a trener Tomas Pacesas zmuszony został do wzięcia czasu i powrotu do zawodników pierwszej piątki. Prokom odzyskał minimalną przewagą dzięki Gurovicovi i doskonale spisującemu się pod koszem Senegalczykowi Pape Sowowi. Walka była wyrównana, a po 20 minutach był remis 35:35.
Druga połowa była jeszcze bardziej zacięta i wyrównana, a losy meczu ważyły się do ostatnich sekund. Prokom miał lekką przewagę, ale dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty na pierwsze prowadzenie wyprowadził gospodarzy Marko Scekic (53:52). Po 30 minutach Turów wygrywał 57:56.
W 33. minucie zespół trenera Saso Filipovskiego prowadził pierwszy i ostatni raz różnicą trzech punktów 61:58, a Prokom miał kłopoty w ataku. Czwarty faul pod koszem popełnił dobrze broniący i zbierający Senegalczyk Pape Sow i wydawało się, że Prokom ma poważne kłopoty.
Gospodarze pogubili się jednak w ataku, co wykorzystali doświadczeni rywale. Pięć minut przed końcem meczu był remis 61:61 po rzucie wolnym Tomasa Masiulisa z Prokomu.
Decydujące akcje meczu wykonali Gurovic i chorwacki rozgrywający Prokomu z polskim obywatelstwem Igor Milicic. Obydwaj trafili za trzy punkty, dwie i pół minuty przed końćem meczu drużyna z Sopotu wygrywała 69:63. Dwa zupełnie nieudane rzuty oddał rozgrywający PGE Andres Rodriguez.
Rzut za trzy punkty z faulem Davida Logana, który mimo twardej defensywy Prokomu był najskuteczniejszym graczem PGE, wlał nadzieję w serca gospodarzy. Zmęczony Amerykanin nie wykorzystał jednak wolnego i 100 sekund przed końcem meczu Prokom prowadził 69:66.
W odstępie 15 sekund za pięć fauli opuścili parkiet czołowi zawodnicy Turowa Robert Witka i Thomas Kelati, ale mimo to zgorzelczanie odrobili część strat. 49 sekund przed końcem spotkania ekipa z Sopotu prowadziła 72:70 i miała piłkę. Niecelny rzut do kosza oddał Donatas Slanina. Piłka i tym razem wykręciła się kosza, ale na straży był rodak Slaniny Tomas Masiulis. Kluczowa zbiórka Masiulisa grającego w Sopocie od 2002 roku oraz rzuty wolne Gurovica przypieczętowały sukces zespołu prowadzonego przez Tomasa Pacesasa, który sięgnął po mistrzostwo Polski z Prokomem po raz piąty z rzędu, ale po raz pierwszy jako trener.
Przed rozpoczęciem meczu zawodnicy i kibice uczcili chwilą ciszy, zmarłą w środę we Wrocławiu siatkarkę reprezentacji Polski, Agatę Mróz.
Wynik:
Prokom Trefl - PGE Turów Zgorzelec 76:70 (24:14, 11:21, 21:22, 20:13).
PGE Turów Zgorzelec: David Logan 26, Thomas Kelati 16, Marko Scekic 7, Andres Rodriguez 6, Harding Nana 4, Vjeko Petrovic 3, Dragisa Drobnjak 2, Robert Witka 2, Iwo Kitzinger 2, Slobodan Ljubotina 2;
Prokom Trefl Sopot: Milan Gurovic 36, Igor Milicic 9, Filip Dylewicz 7, Jovo Stanojevic 6, Mustafa Shakur 6, Tomas Masiulis 4, Simonas Serapinas 4, Donatas Slanina 2, Pape Sow 2
Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw) 4-3 dla Prokomu.
Komplet publiczności obejrzał w Zgorzelcu grę na najwyższym poziomie, najbardziej wyrównane w siedmiomeczowej rywalizacji. Fani, którym nie udało się wejść do zgorzeleckiej hali mogli oglądać spotkanie na ustawionym przed tym obiektem specjalnym telebimie.
Przed meczem kibice wywiesili transparenty z napisami "Turów Mistrzem", "Nie zatrzyma nas nikt, idziemy prosto na szczyt". Entuzjastyczny doping kibiców rozpoczął się już na ponad 30 minut przed rozpoczęciem gry. Wchodzący na parkiet trener Turowa, Saso Filipovski, przywitany został owacją na stojąco, a po chwili cała hala głośno skandowała jego imię.
Niewielka grupa fanów Prokomu starała się dopingować swoich ulubieńców, ale za każdym razem była zagłuszana przez kibiców gospodarzy.
Koszykarze Prokomu znakomicie rozpoczęli mecz. Sopocianie byli bardziej zmobilizowani i skoncentrowani od rywali, grając szybko w ataku i mądrze w obronie uzyskali przewagę - po niespełna dwóch minutach prowadzili 7:2, a w połowie kwarty 14:7. Zawodnicy PGE nie potrafili zatrzymać aktywnego pod koszem i skutecznego w rzutach z dystansu lidera Prokomu, Milana Gurovica. Serb w tej części nie pomylił się ani raz - trafił trzykrotnie zza linii 6,25 m i zdobył 13 pkt. Po 10 minutach Prokom wygrywał 24:14.
Druga kwartę gospodarze zagrali tak, jakby nie pamiętali o niepowodzeniach w pierwszej części. Tym razem atak zdominowany został przez strzelca PGE, Davida Logana, który w drugich 10 minutach uzyskał 14 punktów. Sopocianie szybko stracili wysoką przewagę. Gracze PGE zdobyli 10 punktów z rzędu grając szybciej i dokładniej.
Po 3 i pół minutach gry był remis 24:24 po rzucie za trzy punkty Slobodana Ljubotiny, a trener Tomas Pacesas zmuszony został do wzięcia czasu i powrotu do zawodników pierwszej piątki. Prokom odzyskał minimalną przewagą dzięki Gurovicovi i doskonale spisującemu się pod koszem Senegalczykowi Pape Sowowi. Walka była wyrównana, a po 20 minutach był remis 35:35.
Druga połowa była jeszcze bardziej zacięta i wyrównana, a losy meczu ważyły się do ostatnich sekund. Prokom miał lekką przewagę, ale dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty na pierwsze prowadzenie wyprowadził gospodarzy Marko Scekic (53:52). Po 30 minutach Turów wygrywał 57:56.
W 33. minucie zespół trenera Saso Filipovskiego prowadził pierwszy i ostatni raz różnicą trzech punktów 61:58, a Prokom miał kłopoty w ataku. Czwarty faul pod koszem popełnił dobrze broniący i zbierający Senegalczyk Pape Sow i wydawało się, że Prokom ma poważne kłopoty.
Gospodarze pogubili się jednak w ataku, co wykorzystali doświadczeni rywale. Pięć minut przed końcem meczu był remis 61:61 po rzucie wolnym Tomasa Masiulisa z Prokomu.
Decydujące akcje meczu wykonali Gurovic i chorwacki rozgrywający Prokomu z polskim obywatelstwem Igor Milicic. Obydwaj trafili za trzy punkty, dwie i pół minuty przed końćem meczu drużyna z Sopotu wygrywała 69:63. Dwa zupełnie nieudane rzuty oddał rozgrywający PGE Andres Rodriguez.
Rzut za trzy punkty z faulem Davida Logana, który mimo twardej defensywy Prokomu był najskuteczniejszym graczem PGE, wlał nadzieję w serca gospodarzy. Zmęczony Amerykanin nie wykorzystał jednak wolnego i 100 sekund przed końcem meczu Prokom prowadził 69:66.
W odstępie 15 sekund za pięć fauli opuścili parkiet czołowi zawodnicy Turowa Robert Witka i Thomas Kelati, ale mimo to zgorzelczanie odrobili część strat. 49 sekund przed końcem spotkania ekipa z Sopotu prowadziła 72:70 i miała piłkę. Niecelny rzut do kosza oddał Donatas Slanina. Piłka i tym razem wykręciła się kosza, ale na straży był rodak Slaniny Tomas Masiulis. Kluczowa zbiórka Masiulisa grającego w Sopocie od 2002 roku oraz rzuty wolne Gurovica przypieczętowały sukces zespołu prowadzonego przez Tomasa Pacesasa, który sięgnął po mistrzostwo Polski z Prokomem po raz piąty z rzędu, ale po raz pierwszy jako trener.
Przed rozpoczęciem meczu zawodnicy i kibice uczcili chwilą ciszy, zmarłą w środę we Wrocławiu siatkarkę reprezentacji Polski, Agatę Mróz.
Wynik:
Prokom Trefl - PGE Turów Zgorzelec 76:70 (24:14, 11:21, 21:22, 20:13).
PGE Turów Zgorzelec: David Logan 26, Thomas Kelati 16, Marko Scekic 7, Andres Rodriguez 6, Harding Nana 4, Vjeko Petrovic 3, Dragisa Drobnjak 2, Robert Witka 2, Iwo Kitzinger 2, Slobodan Ljubotina 2;
Prokom Trefl Sopot: Milan Gurovic 36, Igor Milicic 9, Filip Dylewicz 7, Jovo Stanojevic 6, Mustafa Shakur 6, Tomas Masiulis 4, Simonas Serapinas 4, Donatas Slanina 2, Pape Sow 2
Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw) 4-3 dla Prokomu.
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać swój komentarz


Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy