Freerolls
| Nazwa | Data |
|---|---|
| $50 Freeroll | dzisiaj 02:00 |
| $500 Freeroll | dzisiaj 02:30 |
| Paradise 75 EUR FR | dzisiaj 05:00 |
| $500 Freeroll | dzisiaj 06:45 |
| $50 Freeroll | dzisiaj 08:00 |
Nasi partnerzy
Ostatnie analizy
Ostatnie artykuły
Ostatnie bukmacherskie
Ostatnie sportowe
Sportingbet
Bonus z okazji 10 urodzin nawet 100 EURO!
Bonus z okazji 10 urodzin nawet 100 EURO!
Win United
Bonus 100% do 30 EURO Wysokie Kursy
Bonus 100% do 30 EURO Wysokie Kursy
Bwin
Bonus 100 zł dla Ciebie. Świetny livebetting.
Bonus 100 zł dla Ciebie. Świetny livebetting.
Gamebookers
Bonus 100% nawet do 100 zł! Sprawdź!!
Bonus 100% nawet do 100 zł! Sprawdź!!
PLK: Prokom nie wykorzystał szansy, remis w finale
/2008-05-31/
Koszykarze Prokomu Trefl Sopot przegrali w szóstym meczu finału Polskiej Ligi Koszykówki z Turowem Zgorzelec 69:74. W rywalizacji do czterech zwycięstw jest remis 3-3.
Mistrzowie Polski nie wykorzystali szansy na obronę tytułu przez własną publicznością po środowym "przełamaniu" na parkiecie w Zgorzelcu. Podopieczni Tomasa Pacesasa byli nieskuteczni i nie mogli znaleźć recepty na szczelną obronę Turowa. Losy złotego medalu zdecydują się więc w siódmym meczu na parkiecie wyżej notowanego po rundzie zasadniczej zespołu z Turowa.
Ekipa Turowa objęła prowadzenie już od pierwszej minuty meczu i utrzymywała je niemal przez całe spotkanie, z krótkimi jedynie przerwami. Sopocianom udawało się kilkakrotnie doprowadzić do wyrównania i wyjść na minimalne prowadzenie, jednak nie potrafili utrzymać swojej przewagi przez dłuższy czas.
Prokom Trefl zakończył zawody z zaledwie 37-procentową skutecznością rzutów za 2 punkty, co było główną przyczyną porażki ekipy z Sopotu.
W zespole gospodarzy najskuteczniejszy był Milan Gurovic. Podstawowy gracz Prokomu Trefla, który nie wystąpił z powodu dyskwalifikacji w poprzednim meczu, nie zaprezentował jednak w sobotę pełni swoich umiejętności. Zespół z Turowa do zwycięstwa poprowadzili natomiast Drobnjak i Rodriguez.
Napięcie i emocje wywołane stawką meczu dały o sobie znać również w szóstym spotkaniu finałowym. Za dyskusje i niepotrzebną gestykulację w kierunku sędziów przewinieniami technicznymi ukarani zostali Logan i Rodriguez.
Kluczowe dla ostatecznego wyniku był okres pomiędzy 33 a 37. minutą. Na początku tego okresu, po rzucie Dylewicza, sopocianie ponownie doszli rywali (było 55:55), by za cztery minuty przegrywać już 55:64. Mistrzowie Polski starali się ostatnim zrywem dogonić rywala jednak w decydującym akcjach zabrakło im skuteczności i musieli uznać wyższość rywali.
O tytule zadecyduje ostatni, siódmy mecz, który rozegrany zostanie w Zgorzelcu.
Zdaniem kapitana PGE Turów Zgorzelec Słoweńca Dragisy Drobnjaka o zwycięstwie w Sopocie zadecydowała determinacja i wola walki, której koszykarzom Turowa zabrakło w meczu nr 5.
"Byłem po meczu w Zgorzelcu najbardziej rozczarowaną osobą w hali. Byłem zły na siebie i na kolegów, bo poddaliśmy się w czwartej kwarcie. Przed spotkaniem w Sopocie długo rozmawiałem z kolegami i powiedziałem im, że takich spotkań nie wygrywa się indywidualnymi umiejętnościami, ale walką i sercem. Tu w Sopocie tak właśnie zagraliśmy. Mam nadzieję, że powtórzymy to w Zgorzelcu, w meczu numer 7. Kocham grać w meczach o najwyższą stawkę. Nie mogę się już doczekać ostatniego meczu. Gdyby to ode mnie zależało, chciałbym, żeby to spotkanie odbyło się już jutro. W tym ostatnim meczu kibice zobaczą kto zasługuje na to, by być mistrzem Polski" - powiedział Drobnjak.
"To był zacięty mecz. Zaczęliśmy bardzo źle w ataku. Popełniliśmy zbyt wiele strat i nie potrafiliśmy zatrzymać rozgrywającego PGE Andresa Rodrigueza. To główne przyczyny porażki. Postawiłem na Milana Gurovica, bo na treningach pokazywał wielkie zaangażowanie, ale w meczu niestety nie zagrał dobrze. To była moja decyzja" - powiedział trener Prokomu Trefla Sopot Tomas Pacesas.
"Byliśmy przed spotkaniem w bardzo trudnej sytuacji. Dziękuję koszykarzom, że się nie poddali. Wszyscy zawodnicy zrealizowali założenia taktyczne, bardzo dobrze broniliśmy, graliśmy mądrze w ataku i zostawiliśmy serce na boisku. Wygraliśmy, bo zachowaliśmy do końca koncentrację" - powiedział trener PGE Turów Zgorzelec Saso Filipovski.
"Nie czuliśmy dziś energii. Od początku przyjęliśmy warunki, które dyktował nam Turów. Zagraliśmy bardzo przeciętnie. Nie ma jednak mowy o zwieszaniu głowy, bo przed nami jest siódmy mecz. W ostatnim meczu każdy da na pewno z siebie sto procent. To nie koniec walki o mistrzostwo" - powiedział skrzydłowy Prokomu Trefla Filip Dylewicz.
Prokom Trefl Sopot - PGE Turów Zgorzelec 69:74 (8:14, 23:18, 17:20, 21:22)
Prokom Trefl Sopot: Milan Gurovic 16, Igor Milicic 15, Filip Dylewicz 14, Donatas Slanina 11, Jovo Stanojevic 5, Pape Sow 3, Tomas Masiulis 2, Simonas Serapinas 2, Mustafa Shakur 1, Krzysztof Roszyk 0.
Turów Zgorzelec: Andres Rodriguez 21, Dragisa Drobnjak 19, David Logan 11, Thomas Kelati 10, Robert Witka 6, Vjeko Petrovic 3, Iwo Kitzinger 2, Harding Nana 2, Marko Scekic 0, Slobodan Ljubotina 0.
Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw) 3-3. Siódmy mecz odbędzie się w Zgorzelcu, 4 czerwca.
Mistrzowie Polski nie wykorzystali szansy na obronę tytułu przez własną publicznością po środowym "przełamaniu" na parkiecie w Zgorzelcu. Podopieczni Tomasa Pacesasa byli nieskuteczni i nie mogli znaleźć recepty na szczelną obronę Turowa. Losy złotego medalu zdecydują się więc w siódmym meczu na parkiecie wyżej notowanego po rundzie zasadniczej zespołu z Turowa.
Ekipa Turowa objęła prowadzenie już od pierwszej minuty meczu i utrzymywała je niemal przez całe spotkanie, z krótkimi jedynie przerwami. Sopocianom udawało się kilkakrotnie doprowadzić do wyrównania i wyjść na minimalne prowadzenie, jednak nie potrafili utrzymać swojej przewagi przez dłuższy czas.
Prokom Trefl zakończył zawody z zaledwie 37-procentową skutecznością rzutów za 2 punkty, co było główną przyczyną porażki ekipy z Sopotu.
W zespole gospodarzy najskuteczniejszy był Milan Gurovic. Podstawowy gracz Prokomu Trefla, który nie wystąpił z powodu dyskwalifikacji w poprzednim meczu, nie zaprezentował jednak w sobotę pełni swoich umiejętności. Zespół z Turowa do zwycięstwa poprowadzili natomiast Drobnjak i Rodriguez.
Napięcie i emocje wywołane stawką meczu dały o sobie znać również w szóstym spotkaniu finałowym. Za dyskusje i niepotrzebną gestykulację w kierunku sędziów przewinieniami technicznymi ukarani zostali Logan i Rodriguez.
Kluczowe dla ostatecznego wyniku był okres pomiędzy 33 a 37. minutą. Na początku tego okresu, po rzucie Dylewicza, sopocianie ponownie doszli rywali (było 55:55), by za cztery minuty przegrywać już 55:64. Mistrzowie Polski starali się ostatnim zrywem dogonić rywala jednak w decydującym akcjach zabrakło im skuteczności i musieli uznać wyższość rywali.
O tytule zadecyduje ostatni, siódmy mecz, który rozegrany zostanie w Zgorzelcu.
Zdaniem kapitana PGE Turów Zgorzelec Słoweńca Dragisy Drobnjaka o zwycięstwie w Sopocie zadecydowała determinacja i wola walki, której koszykarzom Turowa zabrakło w meczu nr 5.
"Byłem po meczu w Zgorzelcu najbardziej rozczarowaną osobą w hali. Byłem zły na siebie i na kolegów, bo poddaliśmy się w czwartej kwarcie. Przed spotkaniem w Sopocie długo rozmawiałem z kolegami i powiedziałem im, że takich spotkań nie wygrywa się indywidualnymi umiejętnościami, ale walką i sercem. Tu w Sopocie tak właśnie zagraliśmy. Mam nadzieję, że powtórzymy to w Zgorzelcu, w meczu numer 7. Kocham grać w meczach o najwyższą stawkę. Nie mogę się już doczekać ostatniego meczu. Gdyby to ode mnie zależało, chciałbym, żeby to spotkanie odbyło się już jutro. W tym ostatnim meczu kibice zobaczą kto zasługuje na to, by być mistrzem Polski" - powiedział Drobnjak.
"To był zacięty mecz. Zaczęliśmy bardzo źle w ataku. Popełniliśmy zbyt wiele strat i nie potrafiliśmy zatrzymać rozgrywającego PGE Andresa Rodrigueza. To główne przyczyny porażki. Postawiłem na Milana Gurovica, bo na treningach pokazywał wielkie zaangażowanie, ale w meczu niestety nie zagrał dobrze. To była moja decyzja" - powiedział trener Prokomu Trefla Sopot Tomas Pacesas.
"Byliśmy przed spotkaniem w bardzo trudnej sytuacji. Dziękuję koszykarzom, że się nie poddali. Wszyscy zawodnicy zrealizowali założenia taktyczne, bardzo dobrze broniliśmy, graliśmy mądrze w ataku i zostawiliśmy serce na boisku. Wygraliśmy, bo zachowaliśmy do końca koncentrację" - powiedział trener PGE Turów Zgorzelec Saso Filipovski.
"Nie czuliśmy dziś energii. Od początku przyjęliśmy warunki, które dyktował nam Turów. Zagraliśmy bardzo przeciętnie. Nie ma jednak mowy o zwieszaniu głowy, bo przed nami jest siódmy mecz. W ostatnim meczu każdy da na pewno z siebie sto procent. To nie koniec walki o mistrzostwo" - powiedział skrzydłowy Prokomu Trefla Filip Dylewicz.
Prokom Trefl Sopot - PGE Turów Zgorzelec 69:74 (8:14, 23:18, 17:20, 21:22)
Prokom Trefl Sopot: Milan Gurovic 16, Igor Milicic 15, Filip Dylewicz 14, Donatas Slanina 11, Jovo Stanojevic 5, Pape Sow 3, Tomas Masiulis 2, Simonas Serapinas 2, Mustafa Shakur 1, Krzysztof Roszyk 0.
Turów Zgorzelec: Andres Rodriguez 21, Dragisa Drobnjak 19, David Logan 11, Thomas Kelati 10, Robert Witka 6, Vjeko Petrovic 3, Iwo Kitzinger 2, Harding Nana 2, Marko Scekic 0, Slobodan Ljubotina 0.
Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw) 3-3. Siódmy mecz odbędzie się w Zgorzelcu, 4 czerwca.
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać swój komentarz


Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy